Pierwsze dziesięć minut thiefa i o tym, jak nowa gra złamała mi serce

IMG_7722

Byłam fanką tej serii od kiedy skończyłam czternaście lat. Pamiętam, jak zarywałam noce by przejść jeszcze tylko jedną misję i jak przeszukiwałam foldery, by znaleźć te, w których zapisane są cutscenes, a później oglądałam je jeszcze raz i jeszcze raz, aż znałam je na pamięć. W Deadly Shadows grałam jeszcze na studiach.

To była prawdziwa miłość. Nie jedyna co prawda, nigdy nie mówiłam, że jestem wierna, ale seria Thief zawsze zajmowała szczególne miejsce w moim pojemnym i wielokomorowym sercu. Może czwarta część nie budziła już takich emocji, jak poprzednie, kiedyś, ale wiedziałam, że na pewno w nią zagram.

Oto krótka recenzja z dziesięciu pierwszych minut gry.

„Z dziesięciu minut?!”

Tak, z dziesięciu minut. Wiem, że to nawet nie jest pierwsza misja, że nie spróbowałam jeszcze tak naprawdę, że nie ocenia się książki po okładce i tak dalej. I co z tego? Ja już teraz wiem, że mi się nie podoba i zamierzam to głośno powiedzieć.

Swoje pierwsze dwie minuty spędziłam wpatrując się w czarny ekran, który pokazał się gdy chciałam włączyć grę (podobno to częsty problem, ludzie mówią o tym na forach). Cóż, zostało jeszcze osiem minut.

Hmm, czy tylko ja mam wrażenie, że główne menu wygląda jakoś znajomo? To przypadek czy jakiś żart?

url

indeks

Do tego gra zacina się. Tak naprawdę zacina się już ekran startowy oraz intro. Mój nowy, kupiony dwa tygodnie temu komputer nie daje rady z grafiką. Zmieniłam więc ustawienia, wybierając opcje: postacie jak z kartonu i totalna pikseloza i staram się zagrać mimo to. Zostało jeszcze około sześciu minut.

***

Po sześciu minutach…

Po pierwsze zastanawia mnie co stało się z Garrettem? Kiedyś był po prostu niskim przeciętniakiem, ubranym w trochę śmieszny i niepraktyczny płaszcz (wmawiałam sobie zawsze, że zdejmuje go na misje), teraz zamienił się w jakiegoś hipsterskiego patyczaka o zgrabnych dłoniach. Ale umówmy się, nie przeszkadza to aż tak bardzo, a na pewno nie aż tak jak…

…epidemia zarazy w mieście (czyżby zapożyczenie z Dishonored?)

…komentarze o szczurach (czyżby zapożyczenie z Dishonored?)

…tryb „oka” czy jak to się nazywa… Mrocznego wzroku po prostu, nie oszukujmy się (czyżby zapożyczenie z Dishonored?)

…główna postać kobieca.

2-24-2014_559

Erin. nowa kobieca postać serii, kupiona widać po promocyjnej cenie na wyprzedaży używanych awatarów i rekwizytów z Sali Samobójców. Zdążyłam ją szczerze znienawidzić przez te kilka minut rozgrywki, jej zgrywanie twardzielki, pseudozajebistość i pozorowany brak uczuć. Erin wygląda mi na kogoś, kto w szafie ma dziesięć takich samych zestawów czarnych ubrań, pisze smutny pamiętnik, a muzyki najchętniej słucha na cmentarzu, w czasie pełni.

Do tego denerwuje mnie, gdy wyobrażam sobie, jak wiele osób będzie wierzyć w tę ściemnioną autonarrację i wychwalać jej zdecydowanie oraz odwagę.

Poza złoszczeniem się na Erin i powtarzaniem w myślach proszę, niech ona zniknie, resztę czasu spędziłam na otwieraniu szuflad. Naprawdę. Rozumiem ideę – w poprzednich częściach dało się ogołocić pół domu, jednocześnie uciekając przed strażnikami, Garrett po prostu magicznie „znikał” w swoich przepastnych kieszeniach każdy puchar i błyszczącą monetę. Teraz potrzebuje czasu, by zajrzeć do szafy czy odchylić obraz i to ma sens ale gdy weszłam do sklepu, który cały wyposażony był w półki, stoły i gabloty, a każda z nich w przynajmniej trzy szuflady myślałam, że się rozpłaczę.

Myślę też, że gdyby ktoś stworzył nową drinking game z hasłem „wypij za każdym razem, gdy usłyszysz słowo kraść/ukraść/złodziej” to po tych kilku chwilach leżałabym już pod stołem pijana. Czy naprawdę nie domyśliłabym się sama o czym jest Thief, chociażby po przeczytaniu samego tytułu? I czy muszę dodawać, że większość z tych durnych kwestii padła z ust Erin?

Podsumowując, nowy złodziej to tanie porno, a mówiąc porno mam na myśli pozorowaną głębię, koszmarne dialogi, oraz wszechobecne kicz i tandetę, widoczne zarówno w konstrukcji świata jak i psychologii bohaterów, z którymi nie sposób nawiązać jakiejkolwiek więzi. A wszystko to umoczone w jakimś takim na siłę strasznym mroku oraz tajemniczości.

Śmiałam się, grając, ale nie wiem, czy to takie zabawne, jeśli wziąć pod uwagę, że wydałam na nowego złodzieja pół swojego kieszonkowego. Może powinnam uznać to za dowcip?

DOPISEK

po około dwóch godzinach gry

Odwołuję wszystko. Ta gra jest cudowna. Serio. Chciałabym powiedzieć więcej ale po pierwsze, nie będę zarzucać Was spoilerami, a po drugie nie wykluczone, że moja ocena zmieni się, gdy poznam zakończenie. A teraz idźcie! Kupcie ją i grajcie! ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s