Mircea Eliade „Mity, sny, misteria”

IMG_7781

Książkę „mity, sny, misteria” przeczytałam z wielką przyjemnością, a z każdą kolejną chwilą, poświęconą lekturze rósł we mnie podziw dla Autora, który nie tylko dokonał selekcji oraz syntezy naprawdę obszernego materiału ale też objaśnił go nie obawiając się stawiać odważnych tez i śmiałych pytań. A co najważniejsze, obchodził się z badanymi przez siebie tematami z pełną wrażliwości uwagą, zachowując przy tym naukowy charakter wywodu. Osobiście odebrałam tę pracę jako rodzaj apelu, kierowanego wprawdzie do czytelnika takiego, jak ja, jednak mam wrażenie, że przesłanie tej książki powinno przemyśleć i wziąć do serca również wielu badaczy.

Mit, jak to opisuje Mircea Eliade[1], jest uznawany za wyraz absolutnej prawdy, niepodlegającej wątpliwości i opowiadającej świętą historię o swego rodzaju ponadludzkim objawieniu, które miało miejsce w Czasie Początków. Mylą się jednak ci, którzy uważają, że był on przednaukowym, prymitywnym sposobem objaśniania dziwnych czy niezrozumiałych w dawnym okresie zjawisk. Mityczna opowieść nie aspirowała nigdy do miana nauki i nie takie też było jej zadanie.

Warto zwrócić uwagę na to, że mit jest właściwy tylko ludziom i to do początków naszego istnienia, a powstał równolegle z narzędziami, szałasami i okryciami, jest więc, jak i one, odpowiedzią na najbardziej witalne potrzeby i chociaż nie może nikogo nakarmić czy zapewnić schronienia, w tak trudnym okresie był niezbędny i równie ważny, jak zdobycze materialne.

Prawdziwość mitu bowiem odnosi się do jego funkcji psychologicznej. „Był w pewnym sensie czymś, co zdarzyło się raz, lecz wydarzało się również zawsze”, pisze Karen Armstrong[2]. Mit więc to opowieść wzorcowa, za pomocą której (przez jej opowiadanie, przeżywanie i  odtwarzanie) człowiek ma możliwość oderwania się od doczesności, zatrzymania czasu i połączenia w magiczny sposób z Czasem Początków, uwolnienia się od lęku przed śmiercią.

Potrzebą tak samo dojmującą, jak głód czy pragnienie ciepła jest również poczucie sensu i celowości, poczucie, które człowiek pierwotny tracił w miarę, jak coraz lepiej rozumiał otaczający go świat i przemijanie. Najważniejszym więc zadaniem mitu jest pocieszenie, bo chociaż wedle dzisiejszej nauki nie ma w opowieściach mitycznych autentyzmu na poziomie faktów, można go dostrzec na poziomie uczuć oraz motywacji.

Kiedy ludzie opowiadali o zdarzeniach mitycznych, przynależnych do boskiego świata, zazwyczaj odnosili je do rzeczywistości, która ich otaczała, a „sama egzystencja bogów wiązała się z istnieniem burzy, morza, rzeki czy potężnych ludzkich emocji”[3]. Zdarzeniem wzorcowym jest więc proces psychologiczny, (reprezentowany przez egzystencję bogów), który zaszedł raz w czasie odmiennym od naszego sposobu rozumienia czasu, aby następnie stać się reprezentacją i historią realizowaną wciąż na nowo w każdym z nas, a także w procesach społecznych, w których wszyscy uczestniczymy.

Armstrong pisze: „Mitologia, podobnie jak poezja i muzyka, powinna otwierać nas na zachwycenie, nawet w obliczu śmierci i grozy zagłady”.

IMG_7450


[1] Mircea Eliade, „Mity, sny, misteria”; s. 13.

[2] Karen Armstrong, „krótka historia mitu”; s. 11.

[3] Karen Armstrong, ibidem.

Jedna uwaga do wpisu “Mircea Eliade „Mity, sny, misteria”

  1. Pingback: Czesław Znamierowski „Oceny i normy” | Lisia Kita

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s