O Księciu Lindwormie i Potworach

e37388aa3803bd04256346a257271d80

Baśń o Księciu Lindwormie jest jedną z historii, omawianych przez Kalscheda (2014), w książce „wewnętrzny świat traumy: archetypowe obrony jaźni”.  Tym, co identyfikuje on jako terapeutyczny aspekt baśni, jest doświadczenie numinotyczne. Numinosum nazywane tak za Rudolfem Otto to inaczej spotkanie z Mysterium tremendum et fascinans. 

Misterium, czyli tajemnica, od greckiego „mysterion” pokrewnego do „myein”, z którego następnie wzięło się polskie „mutyzm” dla nazwania dysfunkcji, w której chory pozbawiony zostaje mowy. Misterium jest cudownym ukazaniem, którego doświadczamy milcząc, gdyż jest ono tremendum „straszliwe” i zarazem fascinans, „cudowne”. Eigen (1995) pisze: „Nasze religie i psychoterapie dostarczają nam wiedzy o tym, jak niewyobrażalne agonie mogą być przetwarzane i być może również niewyobrażalne radości. Sztuka czy literatura jest czasem w stanie zawrzeć agonię-ekstazę życia w chwilowym tryumfie. Dobre poematy są jak lekarstwa dające przestrzeń do doświadczenia transformacji na przestrzeni życia. Istnieją momenty przetwarzania doświadczenia, drgnienie i tajemnice nadające życiu znaczenie. Uważam jednak, że te estetyczne i religijne produkty czerpią część swojej mocy z momentów załamania, które są w nich obecne”.

Istnieje bliska relacja pomiędzy numinosum, a traumą, nieraz rozumianej jako przerwanie ciągłości osobistej narracji. Z drugiej strony doświadczenie numinosum poprzez fizycznie bezkonsekwencjonalne obcowanie z baśnią może być tym, co przywróci światu wewnętrznych przeżyć jedność. Historia o smoku czy też wężu Lindwormie stanowi przykład opowieści o traumie, następującej w jej wyniku dysocjacji oraz o potrzebie wewnętrznej integracji.

Czytaj dalej

„CIAŁO PAMIĘTA: psychofizjologia traumy i terapia osób po urazie psychicznym” Babette Rothschild

IMAG2020

Ponieważ od dłuższego czasu nie miałam okazji przeczytać jakiejkolwiek książki, w której obecni byliby bohaterowie lub fabuła, uznałam, że będę pisać również recenzje tych właśnie naukowych publikacji. Po pierwsze, sama nieraz poszukuję opinii na temat tego co warto kupić, po drugie, myślę, że nawet niespecjaliści mogą chcieć zapoznać się z  mniej hermetycznymi opracowaniami. Przykładem może być właśnie „Ciało pamięta”, Babette Rothschild. W porównaniu z innymi publikacjami na ten temat, książkę Rotschild czyta się z podobną przyjemnością, co powieść przygodową, chociaż obiektywnie brak tu przyjemności. Pamiętam, jak kiedyś w jednym z programów profesor Miodek oburzał się, mówiąc, że nie istnieją takie złożenia wyrazowe jak „strasznie interesujący” albo „strasznie mi się podoba”, ponieważ „strasznie” oznacza „przerażająco” lub „ponuro”. Tymczasem „Ciało pamięta” to właśnie tego rodzaju strasznie ciekawa książka.

Czytaj dalej