Głupi robot mojego męża – iRobot Roomba 886

20180102_203814.jpg

Od kilku lat marzyłam o robocie sprzątającym. Nie znoszę odkurzania. Nie tylko nie lubię tego robić sama, ale też dźwięk odkurzacza jest dla mnie na tyle drażniący, że przeszkadza mi, kiedy odkurza przy mnie ktoś inny. Jednak bardziej od odkurzacza nienawidzę kotów, czy – jak nazywają je w krajach anglojęzycznych, czego ostatnio się dowiedziałam – pyłowych króliczków; to określenie podoba mi się znacznie bardziej, ponieważ są one puchate, biorą się nie wiadomo skąd i szybko się mnożą.

Dlatego jednym z pierwszych naszych zakupów po przeprowadzce był automatyczny odkurzacz. Skoro badania psychologiczne dowodzą, że szczęściu sprzyja umiarkowany stopień wolności, uznałam, że na ma niczego złego w poddaniu się manipulacji i zdecydowaliśmy się na najczęściej reklamowanego robota, Roombę. Od czasu, gdy rozpakowaliśmy go z pudełka minął miesiąc i mogę powiedzieć o nim dwie rzeczy: niewątpliwym plusem jest to, że rzeczywiście sprząta, minusem zaś to, że niszczy i bałagani.

Czytaj dalej „Głupi robot mojego męża – iRobot Roomba 886”