O porwaniu Idunn

okładkafcb

…Lecz o umówionym czasie Loki wywiódł Idunn z Asgardu do pewnego lasu, mówiąc, że znalazł jabłka, które bardzo się jej spodobają i prosił, by wzięła ze sobą swoje po to, by je porównać z tamtymi. Wtedy pojawił się olbrzym Thjazi pod postacią orła, pochwycił Idunn i odleciał z nią do swojej siedziby. Gdy Idunn zniknęła bogowie stali się słabi, prędko osiwieli i postarzeli się. Asowie zwołali więc naradę i zapytywali siebie nawzajem o to, kto ostatni widział Idunn; po raz ostatni widziano ją, gdy wychodziła z Asgardu z Lokim. Wtedy Loki został zatrzymany i doprowadzony na naradę i grożono mu śmiercią lub torturami; kiedy już dobrze się przestraszył, obiecał, że przyprowadzi Idunn z powrotem z krainy olbrzymów. Przybrał postać sokoła i poleciał na północ; przybył do domu Thjaziego, gdy ten wypłynął na morze, a Idunn była sama: Loki zamienił ją w mały orzech, złapał w pazury i odleciał tak szybko, jak mógł. Lecz gdy Thjazi wrócił i zauważył brak Idunn, zamienił się w orła i pofrunął za Lokim, czyniąc skrzydłami wielki hałas. Ale gdy Asowie zobaczyli sokoła z orzechem, oraz lecącego orła, wyszli przed mury Asgardu, zabierając ze sobą wiązki wiór i trocin. Kiedy tylko sokół wleciał do twierdzy, opadł przy ścianie; wtedy Asowie podłożyli ogień pod trociny, a orzeł nie dał rady się zatrzymać: jego pióra zajęły od ognia i nie mógł lecieć dalej. Asowie byli już przy nim i zabili olbrzyma Thjaziego pod murami Asgardu, a mord ten stał się bardzo sławny.

Edda Prozatorska, Snorri Sturluson

Czytaj dalej

Gender i mitologia nordycka, czyli czasy, w których Tygodnik Powszechny pisał o mitach

03-ryc-032595001_1364529332702

Niestety nieustannie przekonuję się, że rzeczywiście „prawdziwa nauka zaczyna się tam, gdzie kończy się Wikipedia”, a nawet że „prawdziwa nauka zaczyna się tam, gdzie kończy się Internet” (a przynajmniej ten darmowy Internet). Dlatego przyzwyczaiłam się już do konieczności regularnego wypruwania flaków świni skarbonce w celu pozyskania ciekawych książek czy artykułów dostępnych wyłącznie za paywallem. Zazwyczaj są warte swojej ceny, więc nie płaczę długo.

Jednak czasem udaje mi się znaleźć coś naprawdę interesującego i to zupełnie za darmo. Tym razem natrafiłam na artykuł dotyczący mitu o Lokim i Sigyn w Tygodniku Powszechnym z 1882 roku. Czytaj dalej